*
Nastał kolejny dzień. Promienie słońca wpadały do wypełnionych snem sypialni, ptaki starały się obudzić śpiewem mieszkańców Londynu, a drzewa wypuszczały zielone pączki. Ale nikt jeszcze nie wstawał. Sobota, słodka, leniwa, wiosenna sobota.
Liriope przebudziła się i przeczesała włosy palcami, spoglądając na zegarek ze zdziwieniem odkryła, że zbliża się już południe. Nikt jej nie obudził. Nareszcie mogła się wyspać, ale to nie była jedyna rzecz wzbudzająca podejrzenie. W domu panowała absolutna cisza, nie było kroków na schodach, trzaskania szafek w kuchni, przytłumionych rozmów.
Lekko zdezorientowana dziewczyna wciągnęła na nogi długie, kolorowe skarpety i wstała z łóżka. Ostrożnie i powoli, Liri, wyszła na korytarz. Wychylając się przez balustradę na dół spostrzegła, że ktoś wsunął kopertę pod drzwi frontowe.
Jak się okazało list zostawiła dla Liriope Nina, która napisała, żeby dziewczyna zadzwoniła do niej, kiedy wstanie i podała swój numer telefonu. Nie mając większego wyboru, Liri, podeszła do wiszącego na ścianie czerwonego aparatu i wykręciła numer.
- Halo? Liriope? - po dwóch sygnałach w słuchawce odezwał się kobiecy głos.
- Cześć, Nina. Możesz mi powiedzieć o co chodzi? - Spytała Liri, ciągnąc kuchenne krzesło bliżej telefonu, bo kabel uniemożliwiał jej znalezienie jakiegoś bliższego siedzenia.
- Twoi współlokatorzy wyjechali na wakacje, żebyś ty...
- Zaraz, jak to wyjechali na wakacje? Tak nagle?
- No po małej namowie Ophelii. Nie ważne. Generalnie chodziło o to, że musimy cię przeprowadzić, a lepiej, żeby nie było ich wtedy w domu. Więc powiedz mi, o której możemy przyjść? - Trajkotała Nina, wyrzucając z siebie ze sto słów na sekundę tak, że Liri miała problemy ze zrozumieniem jej.
- Ale gdzie przeprowadzić? - Spytała skołowana dziewczyna.
- Tam gdzie mieszkają wszystkie Lamie, Harpie i Meduzy w okresie szkolenia - odparła rozmówczyni, jakby to było oczywiste - do głównej siedziby. Do Przestworzy Nocy. Będziemy za niecałą godzinę.
Nina odłożyła słuchawkę. Liriope została sama z ciszą, siedząc na drewnianym krześle i tępo patrząc na ścianę przed sobą. W przeciągu kilku dni jej życie diametralnie się zmieniło, dowiedziała się o istnieniu nadprzyrodzonych istot, poznała mnóstwo nowych osób, rzuciła szkołę, pozwoliła oszukać swoich przyjaciół, a teraz jeszcze będąc Meduzą, musiała się przeprowadzić. Nie miała pojęcia jakim cudem to wszystko stało się tak szybko, ale czuła, że dotychczasowe życie umknęło jej jak porwany wiatrem latawiec. Sama nie wiedziała, czy jest jej żal, rodzina nigdy nie traktowała jej dobrze, a teraz dostała niepowtarzalną szansę na nowy start.
Dziewczyna wyszła z kuchni i skierowała swoje kroki w stronę schodów. Wchodząc do pokoju ,Liri rzuciła okiem na leżący na szafce bestiariusz autorstwa Niny, a potem zdjęła plastikową walizkę z szafy i zaczęła się pakować. Dziewczyna powoli opróżniała pokój i miała już zapełnione trzy spore torby, kiedy bez pukania do jej pokoju wparowały trzy kobiety.
- Filorai! Jeszcze w piżamie? Ale dobrze ci idzie! - krzyknęła z entuzjazmem Nina.
- Mój boże! Nie słyszałam was... Jak wy? Tak cicho? - Liri była wystraszona nagłym pojawieniem się gości.
- A powinnaś nas usłyszeć - mrugnęła Schal - wszystkiego się nauczysz. A teraz pakowanie. Ophelio, nie ładnie jest grzebać w czyjejś bieliźnie.
Istotnie Lamia była zajęta przetrząsaniem szuflady, w której Liriope składowała bawełniane bokserki i sprane staniki.
- Przydałyby ci się zakupy, złotko - odparła Oph - ale to później.
Godzinę później cztery nadprzyrodzone istoty siedziały w aucie Niny i patrzyły na znikający za zakrętem dom. Liriope poczuła ukłucie żalu w sercu, lata spędzone z rodziną nie były idealne, ale jednak to tu się wychowała.
- Czas otworzyć nowy rozdział w życiu, Liriope Filorai - powiedziała Nina.
Notatka od autorki: Nareszcie. Już jestem. Trochę krótko, ale po tak długiej przerwie. Mam nadzieję, że starzy czytelnicy o mnie nie zapomnieli :) Miłego czytania.
Dziewczyna wyszła z kuchni i skierowała swoje kroki w stronę schodów. Wchodząc do pokoju ,Liri rzuciła okiem na leżący na szafce bestiariusz autorstwa Niny, a potem zdjęła plastikową walizkę z szafy i zaczęła się pakować. Dziewczyna powoli opróżniała pokój i miała już zapełnione trzy spore torby, kiedy bez pukania do jej pokoju wparowały trzy kobiety.
- Filorai! Jeszcze w piżamie? Ale dobrze ci idzie! - krzyknęła z entuzjazmem Nina.
- Mój boże! Nie słyszałam was... Jak wy? Tak cicho? - Liri była wystraszona nagłym pojawieniem się gości.
- A powinnaś nas usłyszeć - mrugnęła Schal - wszystkiego się nauczysz. A teraz pakowanie. Ophelio, nie ładnie jest grzebać w czyjejś bieliźnie.
Istotnie Lamia była zajęta przetrząsaniem szuflady, w której Liriope składowała bawełniane bokserki i sprane staniki.
- Przydałyby ci się zakupy, złotko - odparła Oph - ale to później.
Godzinę później cztery nadprzyrodzone istoty siedziały w aucie Niny i patrzyły na znikający za zakrętem dom. Liriope poczuła ukłucie żalu w sercu, lata spędzone z rodziną nie były idealne, ale jednak to tu się wychowała.
- Czas otworzyć nowy rozdział w życiu, Liriope Filorai - powiedziała Nina.
Notatka od autorki: Nareszcie. Już jestem. Trochę krótko, ale po tak długiej przerwie. Mam nadzieję, że starzy czytelnicy o mnie nie zapomnieli :) Miłego czytania.
Skull.