środa, 6 lutego 2013

V Bestiariusz Niny Slepkovsky cz.II

*

Nastał kolejny dzień. Promienie słońca wpadały do wypełnionych snem sypialni, ptaki starały się obudzić śpiewem mieszkańców Londynu, a drzewa wypuszczały zielone pączki. Ale nikt jeszcze nie wstawał. Sobota, słodka, leniwa, wiosenna sobota. 

Liriope przebudziła się i przeczesała włosy palcami, spoglądając na zegarek ze zdziwieniem odkryła, że zbliża się już południe. Nikt jej nie obudził. Nareszcie mogła się wyspać, ale to nie była jedyna rzecz wzbudzająca podejrzenie. W domu panowała absolutna cisza, nie było kroków na schodach, trzaskania szafek w kuchni, przytłumionych rozmów. 

Lekko zdezorientowana dziewczyna wciągnęła na nogi długie, kolorowe skarpety i wstała z łóżka. Ostrożnie i powoli, Liri, wyszła na korytarz. Wychylając się przez balustradę na dół spostrzegła, że ktoś wsunął kopertę pod drzwi frontowe. 

Jak się okazało list zostawiła dla Liriope Nina, która napisała, żeby dziewczyna zadzwoniła do niej, kiedy wstanie i podała swój numer telefonu. Nie mając większego wyboru, Liri, podeszła do wiszącego na ścianie czerwonego aparatu i wykręciła numer. 

- Halo? Liriope? - po dwóch sygnałach w słuchawce odezwał się kobiecy głos.

- Cześć, Nina. Możesz mi powiedzieć o co chodzi? - Spytała Liri, ciągnąc kuchenne krzesło bliżej telefonu, bo kabel uniemożliwiał jej znalezienie jakiegoś bliższego siedzenia. 

- Twoi współlokatorzy wyjechali na wakacje, żebyś ty...

- Zaraz, jak to wyjechali na wakacje? Tak nagle? 

- No po małej namowie Ophelii. Nie ważne. Generalnie chodziło o to, że musimy cię przeprowadzić, a lepiej, żeby nie było ich wtedy w domu. Więc powiedz mi, o której możemy przyjść? - Trajkotała Nina, wyrzucając z siebie ze sto słów na sekundę tak, że Liri miała problemy ze zrozumieniem jej. 

- Ale gdzie przeprowadzić? - Spytała skołowana dziewczyna.

- Tam gdzie mieszkają wszystkie Lamie, Harpie i Meduzy w okresie szkolenia - odparła rozmówczyni, jakby to było oczywiste - do głównej siedziby. Do Przestworzy Nocy. Będziemy za niecałą godzinę. 

Nina odłożyła słuchawkę. Liriope została sama z ciszą, siedząc na drewnianym krześle i tępo patrząc na ścianę przed sobą. W przeciągu kilku dni jej życie diametralnie się zmieniło, dowiedziała się o istnieniu nadprzyrodzonych istot, poznała mnóstwo nowych osób, rzuciła szkołę, pozwoliła oszukać swoich przyjaciół, a teraz jeszcze będąc Meduzą, musiała się przeprowadzić. Nie miała pojęcia jakim cudem to wszystko stało się tak szybko, ale czuła, że dotychczasowe życie umknęło jej jak porwany wiatrem latawiec. Sama nie wiedziała, czy jest jej żal, rodzina nigdy nie traktowała jej dobrze, a teraz dostała niepowtarzalną szansę na nowy start.

Dziewczyna wyszła z kuchni i skierowała swoje kroki w stronę schodów. Wchodząc do pokoju ,Liri rzuciła okiem na leżący na szafce bestiariusz autorstwa Niny, a potem zdjęła plastikową walizkę z szafy i zaczęła się pakować. Dziewczyna powoli opróżniała pokój i miała już zapełnione trzy spore torby, kiedy bez pukania do jej pokoju wparowały trzy kobiety.

- Filorai! Jeszcze w piżamie? Ale dobrze ci idzie! - krzyknęła z entuzjazmem Nina.

- Mój boże! Nie słyszałam was... Jak wy? Tak cicho? - Liri była wystraszona nagłym pojawieniem się gości.

- A powinnaś nas usłyszeć - mrugnęła Schal - wszystkiego się nauczysz. A teraz pakowanie. Ophelio, nie ładnie jest grzebać w czyjejś bieliźnie.

Istotnie Lamia była zajęta przetrząsaniem szuflady, w której Liriope składowała bawełniane bokserki i sprane staniki.

- Przydałyby ci się zakupy, złotko - odparła Oph - ale to później.

Godzinę później cztery nadprzyrodzone istoty siedziały w aucie Niny i patrzyły na znikający za zakrętem dom. Liriope poczuła ukłucie żalu w sercu, lata spędzone z rodziną nie były idealne, ale jednak to tu się wychowała.

- Czas otworzyć nowy rozdział w życiu, Liriope Filorai - powiedziała Nina.


Notatka od autorki: Nareszcie. Już jestem. Trochę krótko, ale po tak długiej przerwie. Mam nadzieję, że starzy czytelnicy o mnie nie zapomnieli :) Miłego czytania.

Skull.

wtorek, 5 lutego 2013

Reaktywacja

Jejku. Tak strasznie was zaniedbałam. Wybaczcie mi, ale miałam pewne sprawy do poukładania, to był ciężki czas i nie miałam jak pisać. Ale... ogłaszam reaktywację! Liczę na powrót starych czytelników i na przybycie nowych ;)

Skull.

powraca

czwartek, 10 stycznia 2013

ZWIASTUN 2










UWAGA! Pojawia się facet!
hahahah ;)
Tak, to prawda, pojawia się miłość Liri, o której będziecie czytać w następnych rozdziałach.
Nie myślcie, że próżnuję, kiedy nie piszę ;)
Miłego oglądania.
Oceny mile widziane :)

Skull. 

środa, 9 stycznia 2013

Braaaak weeenyyy

Nie wiem kiedy dodam następny post. Ostatnio nie mam weny. Potrzebuję jakiegoś impulsu. Zrobiłam kolejny film, który wrzucę jutro.

Skull. 

sobota, 5 stycznia 2013

V Bestiariusz Niny Slepkovsky cz.I

Liriope rozchyliła powieki i oślepiło ją mocne, białe światło. Dziewczyna słyszała głosy i była w stanie dostrzec rozmazane postacie, które się nad nią pochylały.

- Liriope! Liri! - Wołał jakiś głos z oddali.

Liri zamrugała kilka razy i odzyskała ostrość obrazu. Teraz dziewczyna zauważyła, że osobami, które się nad nią pochylają są Scharlotte, Ophelia, Nina i dwie identycznie wyglądające blondynki, których nie znała.

- Obudziłaś się! Nareszcie! Tak bardzo się baliśmy! - Krzyczała Scharlotte i gestykulowała, omal nie uderzając jednej z blondynek w twarz.

- No, Filorai, ucięłaś sobie drzemkę. Nieźle odleciałaś - pomimo szelmowskiego uśmiechu Niny można było zauważyć, że jest zaniepokojona.

Teraz, kiedy świat przestał wirować, Liriope odkryła, że nadal znajduje się w ogromnej, białej sali. Podniosła się i usiadła na czymś, co okazało się być ogromnym stołem z ustawionymi na około krzesłami.

- Ile widzisz palców? - Spytała Scharlotte wymachując ręką przed twarzą Liri - No! Ile?

- Trzy - bąknęła pod nosem dziewczyna, co wyraźnie uspokoiło liderkę Harpii.

- Jestem Zofia, a to moja siostra Maria - powiedziała jedna z bliźniaczek, miała śmieszny i niezbyt dobry akcent.

- Miło was poznać. Jesteście Lamiami? - Liriope odwzajemniła szerokie uśmiechy pięknych sióstr.

- Tak, jednymi z nowych. Mamy dopiero 200 lat - tym razem odpowiedziała Maria, a Zosia pokiwała głową.

- Jedne z nowych? No to ja chyba jestem totalnym noworodkiem - Powiedziała Liri unosząc brwi. Czuła się już całkiem dobrze, dokuczał jej tylko ból głowy.

- Zdaje się, że naukę będziesz kontynuować w inny sposób - powiedziała Nina, pomagając Liriope zejść ze stołu.

- W jaki inny sposób? - Spytała zaniepokojona Liri, obawiając się, że zostanie zabrana do nadprzyrodzonego zoo, a w sumie nie chciała tam trafić.

- Dostaniesz książki - odparła Ophelia, rozwiewając wątpliwości.

- Och, książki... To takie... normalne - powiedziała lekko skołowana Liriope.

- Za normalne dla nas? - Spytała Scharlotte i wszystkie kobiety wybuchnęły śmiechem.

- Chodź - powiedziała Nina i pociągnęła dziewczynę za rękę, znów weszły do barokowego korytarza, a następnie wybrały drzwi po lewej stronie.

Pomieszczenie miało bardzo wysoki sufit i było dwupiętrowe, z miejsca, w którym stała Liri było widać drugie piętro, na którym urządzono oranżerię, jednak jego powierzchnia była o połowę mniejsza od powierzchni pierwszej kondygnacji. Na pierwszym piętrze natomiast znajdowało się mnóstwo bardzo wysokich, drewnianych regałów z książkami.

 Liriope ruszyła przed siebie. Na półkach można było znaleźć wszystko: cieniutkie tomiki poezji, kieszonkowe wersje "Hamleta", opasłe woluminy, które mówiły o budowie biologicznej człowieka i święte księgi wszystkich religii świata. Ale wśród tych normalnych pozycji znajdowały się też takie tytuły jak " Czarna Magia w praktyce. O wiedźmach ze Szkocji", "Anatomia Meduzy", "Tysiąc sposobów na zmylenie Nocnego Łowcy", "Jak zabić wampira? Poradnik dla amatorów", "Konstytucja wilkołaków z 1751", "Hańba Wiedźmy Maledii".

- Robi wrażenie, prawda? - Spytała Nina, kiedy nad ich głowami przeleciała turkusowa papuga. Liri nie była pewna czy chodzi jej o ptaka czy o całe pomieszczenie.

- Bardziej dziwią mnie te tytuły - odparła dziewczyna.

- Możesz czytać, co tylko chcesz! Masz pełny dostęp do tej biblioteki! - Powiedziała radośnie Nina, ale po chwili spoważniała - jednak najpierw przeczytasz to, co ja ci dam.

*

Godzinę później Liriope wyszła z biblioteki, trzymając na rękach stos książek, które wyznaczyła jej Nina. Wśród lektur obowiązkowych znalazły się: "Anatomia Meduzy", "Meduzy, Lamie i Harpie - Bractwo Sióstr", "Kim są Nocni Łowcy", "Tajemny pakt Elfów i Meduz w XVII wieku" i "Wszystko o Meduzach". Jednak najważniejszy na liście był "Bestiariusz Niny Slepkovsky", który Liri musiała przeczytać jako pierwszy. 

Dziewczyna była zachwycona, że wreszcie dowie się czegoś więcej o swojej rasie, a Nina zdradziła jej, że w większości książek o Meduzach natknie się na wzmianki o swojej matce, co powodowało, że Liri chciała zacząć czytać teraz, w tym momencie. Jedyny problem polegał na tym, że Liriope nawet nie chciała myśleć o reakcji Benjamina i Marlene na widok "Anatomii Meduzy" albo "Tajemnego paktu Elfów i Meduz w XVII wieku".

- Nina - zaczęła Liri z wahaniem w głosie, kiedy szły schodami w górę do oranżerii - a co ja powiem Benowi?

- Zapomniałam! - Powiedziała Nina, uderzając się w czoło - Ophelia zauroczy twoich domowników i pracowników szkoły, żebyś tam więcej nie chodziła i z książkami też nie będzie problemu, z niczym nie będzie. No wiesz u ciebie mamy ciężki przypadek, bo zazwyczaj matki posyłają swoje córki na nauki do nas, a nie do ludzkich szkół, ale Ben nie wie, że zajmujemy się kształceniem dzieci, a twoja matka nie żyje. Takich dzieci nie ma dużo, więc robimy to wymiennie, ale...

- Zaraz! - Przerwała Liri, która właśnie położyła książki na szklanym stoliku i stała teraz obok niego z rękoma skrzyżowanymi na piersi - co to znaczy zauroczy? Jak? I czy to oznacza, że nigdy więcej nie zobaczę moich przyjaciół?

- Lamie mają dar rzucania uroków, mogą wmówić innym, co tylko chcą. Będziesz mogła się widywać z kim zechcesz, ale w szkole będą przekonani, że przepisałaś się do innej placówki - odparła Nina, wzruszając ramionami.

- Ja, ja nie wiem - powiedziała z Liri. Wcale nie była pewna czy chce okłamywać Lizzie i pewnie Vivien też musiałaby znać kłamstwo - Muszę to przemyśleć.

- Nie masz wyjścia, mała. Od jutra zaczynasz zajęcia. Rano dwie godziny treningu fizycznego, siła i szybkość. Później masz cztery godziny na czytanie książek i czerpanie wiedzy, a na koniec trzy godziny treningu zamiany w Meduzę i walki w tej postaci - Nina mówiła, jakby rozmawiały o deszczu, który uderzał w szklany dach oranżerii.

- Zamiany... w Meduzę? - Liriope nie była zachwycona taką perspektywą.

- Kiedyś musisz zacząć - przywódczyni Meduz wzruszyła ramionami, a potem zbiegła po schodkach i wyszła z biblioteki.

Liri została sama, kolejny szok tego dnia. W sumie mogła się tego spodziewać, w końcu jest MEDUZĄ, więc kiedyś musi się zmienić. Dziewczyna usiadła w bujanym fotelu i zaczęła się zastanawiać jak to możliwe, że pomieszczenie znajduje się na powierzchni ziemi, a wejście do klubu głęboko pod nią. Liri pomyślała, że to śmieszne, iż po jej głowie krążą takie mało znaczące pytania, a potem sięgnęła po "Bestiariusz Niny Slepkovsky".

Delikatnie otworzyła starą książkę i przejechała palcami po pierwszej stronie. Z opisu mówiącego o autorce wynikało, że Nina pochodzi z Rosji i to ze szlachetnej rodziny. Liriope zastanawiała się, co się stało z matką kobiety, ale była zbyt ciekawa, żeby dłużej nad tym rozmyślać, więc przekręciła stronę i zagłębiła się w lekturę. Pisali o jej matce. W końcu. Nareszcie. Coś o JEJ MATCE.

Notatka od autorki: Jest! W końcu nowy post : ) mam nadzieję, że się spodoba. Komentujcie, polecajcie, pomóżcie rozpowszechnić bloga! : ) W poniedziałek pojawi się nowa zakładka, a mianowicie BESTIARIUSZ NINY SLEPKOVSKY! Będziecie mogli przeczytać fragmenty książki, którą dostała Liriope. Do tej zakładki potwory będą dodawane pojedynczo, więc Bestiariusz będzie powstawał razem z opowiadaniem. : ) Miłej lektury! 


Skull. 

wtorek, 1 stycznia 2013

IV Meduzy, Harpie i Lamie cz.II

Drzwi rozwarły się na całą szerokość, a córka Elizy przekroczyła ich próg. We wnętrzu panował półmrok, ponieważ głównym źródłem światła były czerwone, chińskie lampiony, które zwisały z sufitu. Pomieszczenie było barem urządzonym w azjatyckim klimacie. Na czarnych ścianach wymalowano purpurowe i srebrne smoki, latające wśród kwitnących wiśni. Na podłodze ustawiono kilka niskich stoliczków z ciemnego drewna, a przy nich poduszki i maty do siedzenia. Za kontuarem z pomalowanego na czarno bambusu na półkach stały butelki z przeróżnymi alkoholami. W pomieszczeniu znajdowało się mnóstwo kobiet, które rozmawiały głośno i śmiały się. W środku nie było ani jednego mężczyzny. Liriope chciała usiąść na poduszce z czerwonej satyny, kiedy podeszła do niej Nina i bez słowa pociągnęła za rękę.

Kobiety przeszły przez odsuwane w bok drzwi i znalazły się w korytarzu, z ciemno - zieloną tapetą w barokowym stylu, na ścianach wisiały obrazy przedstawiające upudrowane damy w wytwornych sukniach. Na końcu korytarza znajdowało się troje drzwi. Nina otworzyła te środkowe i odsunęła się, żeby zrobić przejście dla Liriope. Z wnętrza biło oślepiająco białe światło i Liri nie była pewna, czy chce tam wejść, ale nie miała wyboru. Wytarła spocone ręce o tylne kieszenie dżinsów i przekroczyła kolejny próg.

Podobnie jak korytarz ta sala kompletnie nie pasowała do azjatyckiego wystroju pierwszego pomieszczenia. Tutaj wszystko było nieskazitelnie białe z akcentami zieleni, granatu i purpury. Wnętrze ogromnej sali urządzono w antycznym stylu. Przy ścianach, na których widniały malowidła przedstawiające sceny i potwory z mitologii greckiej, dumnie stały jońskie kolumny. Na przeciwko wejścia, na równoległej ścianie namalowano trzy ogromne postacie: po środku Meduzę, na prawo od niej kobietę z głową i tułowiem ptaka, a na lewo piękną niewiastę. Kiedy Liriope spojrzała w górę znalazła sprawcę ogromnej ilości białego światła,  zamiast sufitu zrobiono ogromny, szklany świetlik.

- Liriope Filorai. Córka Elizy - powiedział, łagodny i kobiecy głos, a Liriope wzdrygnęła się, nie zauważyła wcześniej, że w pomieszczeniu znajduje się ktoś jeszcze oprócz niej i Niny. Jednak teraz stały przed nią dwie kobiety.

- Ophelia Sprout - powiedziała tym samym, łagodnym głosem czarnowłosa, wysoka kobieta o zniewalającej urodzie. Ophelia podeszła do Liri, żeby uścisnąć jej dłoń, a dziewczyna spostrzegła w brązowych oczach piękności ciepło i szczerość.

- Scharlotte Murdis - druga kobieta, blondynka z krótkimi włosami i dyndającymi przy uszach czerwonymi kolczykami, także podeszła do Liriope, żeby jej uścisnąć dłoń. Kiedy kobieta się zbliżyła, okazało się, że jest bardzo niska.

- Wyglądasz na naprawdę zdezorientowaną - powiedziała Ophelia - ale nie martw się. Wszystko ci wyjaśnimy i pokażemy.

- Oph, tylko nie zarzuć jej wszystkimi informacjami na raz, tak jak kiedyś Marię i Zofię - Scharlotte miała uśmiech na twarzy, ale w jej oczach można było zauważyć niepokój.

- Kim są Maria i Zofia? - Spytała Liriope, która miała ochotę zadać milion pytań, ale nie wiedziała, od którego zacząć, więc wybrała to, które wydało jej się najmniej groźne.

- To Lamie, śliczne bliźniaczki z Polski! - Powiedziała z dumą w głosie Ophelia, a Scharlotte klepnęła się ręką w czoło i westchnęła dramatycznie - o co ci chodzi, Schal?

- Przecież ona nie wie kim są Lamie! - Krzyknęła blondynka, energicznie machając rękoma.

- Spokojnie, zaraz jej wszystko wyjaśnicie! - Powiedziała radośnie Nina, a potem zwróciła się do Liri - idę do baru, do azjatyckiej sali, a ty zostań tu z Oph i Schal, jasne?

Liri pokiwała głową, ale wcale nie chciała zostawać w tej ogromnej, antycznej sali z dwoma, obcymi kobietami. Była zła na Ninę, ponieważ obiecała jej, że dowie się czegoś o swojej matce, a nie o jakiś "Lemiach".

- No dobrze - zaczęła Ophelia, obejmując Liri i ciągnąc ją po kamiennej podłodze na środek sali - spójrz na przeciwległą ścianę. Widzisz tam trzy postacie. Ta pośrodku to meduza. Przywódczynią Meduz w naszym państwie była twoja matka, a teraz jest nią Nina. Barwa Meduz to ciemna zieleń.

- Zaraz... Moja matka była przywódczynią? - Spytała Liri, którą ta informacja lekko wstrząsnęła.

- Tak. Ale o twojej matce później - ciągnęła Oph, nie zwracając uwagi na zdziwienie Liriope - Na lewo widzisz piękną kobietę. To jest Lamia. Przywódczynią Lamii w Anglii jestem ja, a naszą barwą jest granat.

- Natomiast na prawo znajduje się Harpia, czyli ptak z głową i tułowiem kobiety - wtrąciła się Schal - Ja jestem szefową Harpii u nas. Nasz kolor to purpura. Jak za pewne się domyślasz te trzy stwory, pochodzą z mitologii greckiej. Nasze rasy powstały lata temu i do dziś żyją jedne z pierwszych Harpii, Lamii i Meduz.

- Czy ludzie zamieniają się też w inne potwory? - Spytała Liri i usłyszała, że jej głos nie brzmi zbyt pewnie.

- Po pierwsze to ludzie nie mogą się zamieniać w potwory, ponieważ my nie jesteśmy ludźmi. A jeśli chodzi ci o to, czy do dziś jeszcze żyją inne rasy to pozostały jeszcze syreny, ale ich nie ma już w Anglii - Ophelia mówiła rzeczowym tonem, ale uśmiech nie znikał jej z twarzy -Rzecz jasna są jeszcze nadprzyrodzone stworzenia, ale nie są one związane z mitologią i nie są tak stare jak my. Istoty nadprzyrodzone dzielimy na zmiennokształtne i foremne. My wszystkie jesteśmy zmiennokształtne, ponieważ z ludzkiej postaci przybieramy postać stwora, a stworzenia foremne nie mają ludzkiej postaci.

- Z okresu średniowiecza mamy foremne: Żywe Gargulce, ale są strasznie głupie i Elfy, czyli takie malutkie wróżki ze skrzydełkami. Zmiennokształtne ze średniowiecza są Wampiry, ale nie zostało ich już dużo - Opowiadała Shal, obserwując szok i konsternację na twarzy Liri - W nowożytności narodziły się foremne Północne Widma, które są duszami zamordowanych kobiet i dzieci. Zmiennokształtne w nowożytności powstały Triple. A w czasach współczesnych utworzyło się Bractwo Nocnych Łowców.

Liriope stała w białej sali i czuła, że kręci jej się w głowie. Co to są Triple i Nocni Łowcy? Dlaczego jej matka była przywódczynią? Kto stworzył te potwory? I kim one są? Dziewczyna chciała poprosić o szklankę wody, ale w tej samej chwili poczuła, że ziemia ucieka jej spod stóp i jedynym, co widziała była już tylko ciemność.

Notatka od autorki: Wiem, że dawno nie pisałam, ale święta i te sprawy. Sami rozumiecie. W tym rozdziale macie naprawdę nawał informacji i pojawiają się też nowe stwory i dwie nowe postacie, znów kobiety! Przygotujcie się na nową, potężną porcję informacji w kolejnym rozdziale. Wiem, że może wam być to ciężko połapać, ale planuję zrobić w najbliższym czasie bestiariusz, więc spokojnie : ) Zajrzyjcie do zakładki Postacie! ; ) Co sądzicie o zdjęciach bohaterów? Myślicie, że są dobrze dobrane? A może chcecie więcej zdjęć, któregoś bohatera? Dzielcie się ze mną swoimi uwagami ; ) No i miłej lektury : D

Skull.

wtorek, 25 grudnia 2012

IV Meduzy, Harpie i Lamie cz.I


Następnego dnia Liri obudziły wpadające przez okno promienie słońca. Znów ten sam sen. Biegnie przez las i goni ją istota w kapturze. Ale tym razem było inaczej, kiedy postać zdjęła kaptur Liriope ujrzała, że skrywa się pod nim Meduza. Stwór był bardzo podobny do tego, którego wczoraj widziała na parkingu. Ale zaraz... Widziała na parkingu? Przecież to też był sen. Co za bzdura! To nie mogło wydarzyć się naprawdę! Przecież Meduzy nie istnieją. No chyba, że takie w morzu, które parzą i są galaretowate.

W dobrym humorze, ciesząc się, że to wszystko okazało się tylko złym snem, Liriope wstała z łóżka i podeszła do szafy. Właśnie zakładała skórzaną ramoneskę i już miała wychodzić, kiedy spostrzegła, że na ziemi, obok kosza leży karteczka. Była to wizytówka, która została dołączona do listu od Niny. Rozzłoszczona dziewczyna wyszła z pokoju, trzaskając drzwiami.

- Co ty wyprawiasz!? Musisz tak trzaskać!? Nieznośna dziewucha - powitał ją Benjamin, kiedy Liri wchodziła do kuchni.

- A jak Cyntia w środku nocy bije kryształy, to jest w porządku, prawda? - Spytała Liriope z drwiącym uśmiechem.

- Nic ci do tego jak zachowuje się twoja siostra - odburknął Benjamin znad gazety.

- Ona nie jest moją siostrą - warknęła Liri, rozsypując przy okazji płatki śniadaniowe na stół.

- Oczywiście, że jest! To twoja przyrodnia siostra i masz ją traktować z szacunkiem! - Krzyknął Ben, a jego twarz przybrała kolor dojrzałego buraka.

- Z szacunkiem?! Z SZACUNKIEM?! - Krzyknęła histerycznie Liriope - to JA jestem starsza! To ONA powinna mieć szacunek do MNIE! I to jej matka wdała się romans z żonaty facetem, to przez jej matkę moja nie żyje! - Liri gwałtownie odsunęła krzesło od stołu i wstała.

Wszystko stało się błyskawicznie. Benjamin podniósł się z miejsca, doskoczył do córki i rozwścieczony uderzył ją otwartą dłonią w twarz. Liri zatoczyła się do tyłu, trzymając pulsujący bóle policzek. Ale ojciec jeszcze nie skończył, podszedł do nie i uderzył ją pięścią w brzuch. Dziewczyna zgięła się w pó, a potem upadła na czworaka i zwymiotowała na kuchenną podłogę.

- Winę za śmierć Elizy ponosisz tylko i wyłącznie ty - wysyczał przez zaciśnięte zęby Ben i usiadł z powrotem do stołu.

Liri otarła usta wierzchem dłoni i łapiąc się blatu wstała.

- Gratuluję ci - powiedziała dziewczyna wychodząc z kuchni, a po chwili dodała drwiąco - tato.

Liriope zasznurowała glany i wyszła z domu trzaskając drzwiami. Najgłośniej jak umiała.

Dziewczyna szła szybkim krokiem, marzyła o tym, żeby znaleźć się jak najdalej od tego przeklętego domu. Kiedy zbliżała się do przystanku, zauważyła, że ktoś tam jest. Podeszła parę kroków bliżej i rozpoznała postać. Na plastikowej ławeczce siedziała Nina, miała na sobie czarne jeansy, luźna koszulę w kratkę i czarne conversy, w ustach trzymała zapalonego papierosa. Kobieta pomachała do Liri, a ta zaklęła szpetnie pod nosem.

- Nie ładnie - powiedziała Nina, kiedy Liriope usiadła koło niej.

- Co nie ładnie? - odburknęła Liri.

- Przeklinać - Nina wypuściła dym nozdrzami i ponownie uniosła papierosa do ust.

- Ty też nie ładnie robisz - warknęła dziewczyna.

- A co ja robię nie ładnie? - Ciemnowłosa ściągnęła brwi,

- Palisz - rzuciła Liriope.

- Meduzy są odporne na nikotynę, alkohol i wszystkie narkotyki - roześmiała się Nina.

- Możesz dać mi spokój z tymi swoimi bajeczkami?! Naprawdę nie mam na to nastroju! - Krzyknęła poirytowana Liri.

- Dobrze wiesz, że to nie są bajeczki - powiedziała ze stoickim spokojem Nina i zaciągnęła się papierosem.

Liriope milczała, obserwowała kobietę z wózkiem po drugiej stronie ulicy, wyglądała na tak szczęśliwą. Niektórzy ludzie sprawiają wrażenie, jakby nie mieli żadnych problemów.

- Słuchaj, nie idziesz dziś do szkoły - zaczęła Nina, która także przyglądała się młodej mamie - zabieram cię... na przejażdżkę. Chcę ci coś pokazać, spodoba ci się.

- Nigdzie z tobą nie jadę - odparła Liri, która nie miała za grosz zaufania do tej kobiety o rosyjsko brzmiącym imieniu.

- Uwierz mi, że jedziesz - powiedziała potencjalna Rosjanka.

- Już ci mówiłam, że... - zaczęła Liriope.

- Myślałam, że chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o swojej matce - rzuciła Nina, podnosząc się z miejsca - ale skoro tak...

- Czekaj! Gdzie bym miała z tobą jechać? - Spytała dziewczyna.

- Wiedziałam - na twarzy Niny pojawił się uśmiech satysfakcji.

Chwilę później obie kobiety pędziły ulicami Londynu, siedząc w starym modelu porsche, który należał do Niny. Liriope nie była w nastroju do rozmowy, więc się nie odzywała, ale jej towarzyszka także nic nie mówiła. Po przebrnięciu przez liczne korki, dwukrotnym przejechaniu na czerwonym świetle, (bo Meduzy są nieśmiertelne) i pięciokrotnym zajechaniu drogi "zwykłym śmiertelnikom", na których Nina bezustannie narzekała, czerwone porsche skręciło w wąską, boczną uliczkę. Liri nie potrafiła określić, w której części Londynu się znajduje, a nazwy ulic nie wiele jej mówiły. Auto zostało zaparkowane i obie kobiety wysiadły na zewnątrz.

Liriope stała przed czymś, co wyglądało z zewnątrz jak opuszczony klub nocny. Betonowe schody prowadziły w dół, musiało być ich całkiem sporo, bo kiedy Liri spojrzała w dół, nie dostrzegła żadnych drzwi, a jedynie stopnie znikające w ciemności. Nad schodami wisiał szyld, na tle granatowego, rozgwieżdżonego nieba widniały błękitne litery: PRZESTWORZA NOCY. Meduzy, Harpie i Lamie.

- Meduzy, Harpie i Lamie? - Powiedziała na głos Liriope.

- Sama zobaczysz. Chodź - Nina pociągnęła ją schodami w dół, w ręce trzymała coś niebieskiego, co oświetlało im drogę.

Po pokonaniu ogromnej iloci stopni w końcu doszły do betonowego korytarza, który dwa razy zakręcał ostro w lewo, a potem raz w prawo i ostatecznie stanęły przed metalowymi drzwiami, na których ktoś wypisał niebieską, fosforyzującą farbą: WSTĘP WZBRONIONY DLA NOCNYCH ŁOWCÓW.

Nina podeszła do drzwi i położyła swoją dłoń na małym ekranie. Komputer wykonał skan dłoni kobiety i automatyczny głos oznajmił: NINA SLEPKOVSKY. Drzwi się otworzyły i kobieta przeszła przez nie, a Liri ruszyła za nią, ale ktoś zamknął jej przejście przed nosem. Nie bardzo wiedząc, co zrobić dziewczyna także położyła rękę na ekranie i po wykonanym skanie ten sam głos powiedział: WITAJ PO RAZ PIERWSZY, LIRIOPE FILORAI. CZEKALIŚMY, CÓRKO ELIZY. Drzwi rozwarły się na całą szerokość, a córka Elizy przekroczyła ich próg.

Notatka od autorki: Przepraszam, że tak długo nie dodawałam kolejnego rozdziału, ale sami rozumiecie - święta  A właśnie! WESOŁYCH ŚWIĄT! ;) Miłej lektury!

By Skull.