sobota, 5 stycznia 2013

V Bestiariusz Niny Slepkovsky cz.I

Liriope rozchyliła powieki i oślepiło ją mocne, białe światło. Dziewczyna słyszała głosy i była w stanie dostrzec rozmazane postacie, które się nad nią pochylały.

- Liriope! Liri! - Wołał jakiś głos z oddali.

Liri zamrugała kilka razy i odzyskała ostrość obrazu. Teraz dziewczyna zauważyła, że osobami, które się nad nią pochylają są Scharlotte, Ophelia, Nina i dwie identycznie wyglądające blondynki, których nie znała.

- Obudziłaś się! Nareszcie! Tak bardzo się baliśmy! - Krzyczała Scharlotte i gestykulowała, omal nie uderzając jednej z blondynek w twarz.

- No, Filorai, ucięłaś sobie drzemkę. Nieźle odleciałaś - pomimo szelmowskiego uśmiechu Niny można było zauważyć, że jest zaniepokojona.

Teraz, kiedy świat przestał wirować, Liriope odkryła, że nadal znajduje się w ogromnej, białej sali. Podniosła się i usiadła na czymś, co okazało się być ogromnym stołem z ustawionymi na około krzesłami.

- Ile widzisz palców? - Spytała Scharlotte wymachując ręką przed twarzą Liri - No! Ile?

- Trzy - bąknęła pod nosem dziewczyna, co wyraźnie uspokoiło liderkę Harpii.

- Jestem Zofia, a to moja siostra Maria - powiedziała jedna z bliźniaczek, miała śmieszny i niezbyt dobry akcent.

- Miło was poznać. Jesteście Lamiami? - Liriope odwzajemniła szerokie uśmiechy pięknych sióstr.

- Tak, jednymi z nowych. Mamy dopiero 200 lat - tym razem odpowiedziała Maria, a Zosia pokiwała głową.

- Jedne z nowych? No to ja chyba jestem totalnym noworodkiem - Powiedziała Liri unosząc brwi. Czuła się już całkiem dobrze, dokuczał jej tylko ból głowy.

- Zdaje się, że naukę będziesz kontynuować w inny sposób - powiedziała Nina, pomagając Liriope zejść ze stołu.

- W jaki inny sposób? - Spytała zaniepokojona Liri, obawiając się, że zostanie zabrana do nadprzyrodzonego zoo, a w sumie nie chciała tam trafić.

- Dostaniesz książki - odparła Ophelia, rozwiewając wątpliwości.

- Och, książki... To takie... normalne - powiedziała lekko skołowana Liriope.

- Za normalne dla nas? - Spytała Scharlotte i wszystkie kobiety wybuchnęły śmiechem.

- Chodź - powiedziała Nina i pociągnęła dziewczynę za rękę, znów weszły do barokowego korytarza, a następnie wybrały drzwi po lewej stronie.

Pomieszczenie miało bardzo wysoki sufit i było dwupiętrowe, z miejsca, w którym stała Liri było widać drugie piętro, na którym urządzono oranżerię, jednak jego powierzchnia była o połowę mniejsza od powierzchni pierwszej kondygnacji. Na pierwszym piętrze natomiast znajdowało się mnóstwo bardzo wysokich, drewnianych regałów z książkami.

 Liriope ruszyła przed siebie. Na półkach można było znaleźć wszystko: cieniutkie tomiki poezji, kieszonkowe wersje "Hamleta", opasłe woluminy, które mówiły o budowie biologicznej człowieka i święte księgi wszystkich religii świata. Ale wśród tych normalnych pozycji znajdowały się też takie tytuły jak " Czarna Magia w praktyce. O wiedźmach ze Szkocji", "Anatomia Meduzy", "Tysiąc sposobów na zmylenie Nocnego Łowcy", "Jak zabić wampira? Poradnik dla amatorów", "Konstytucja wilkołaków z 1751", "Hańba Wiedźmy Maledii".

- Robi wrażenie, prawda? - Spytała Nina, kiedy nad ich głowami przeleciała turkusowa papuga. Liri nie była pewna czy chodzi jej o ptaka czy o całe pomieszczenie.

- Bardziej dziwią mnie te tytuły - odparła dziewczyna.

- Możesz czytać, co tylko chcesz! Masz pełny dostęp do tej biblioteki! - Powiedziała radośnie Nina, ale po chwili spoważniała - jednak najpierw przeczytasz to, co ja ci dam.

*

Godzinę później Liriope wyszła z biblioteki, trzymając na rękach stos książek, które wyznaczyła jej Nina. Wśród lektur obowiązkowych znalazły się: "Anatomia Meduzy", "Meduzy, Lamie i Harpie - Bractwo Sióstr", "Kim są Nocni Łowcy", "Tajemny pakt Elfów i Meduz w XVII wieku" i "Wszystko o Meduzach". Jednak najważniejszy na liście był "Bestiariusz Niny Slepkovsky", który Liri musiała przeczytać jako pierwszy. 

Dziewczyna była zachwycona, że wreszcie dowie się czegoś więcej o swojej rasie, a Nina zdradziła jej, że w większości książek o Meduzach natknie się na wzmianki o swojej matce, co powodowało, że Liri chciała zacząć czytać teraz, w tym momencie. Jedyny problem polegał na tym, że Liriope nawet nie chciała myśleć o reakcji Benjamina i Marlene na widok "Anatomii Meduzy" albo "Tajemnego paktu Elfów i Meduz w XVII wieku".

- Nina - zaczęła Liri z wahaniem w głosie, kiedy szły schodami w górę do oranżerii - a co ja powiem Benowi?

- Zapomniałam! - Powiedziała Nina, uderzając się w czoło - Ophelia zauroczy twoich domowników i pracowników szkoły, żebyś tam więcej nie chodziła i z książkami też nie będzie problemu, z niczym nie będzie. No wiesz u ciebie mamy ciężki przypadek, bo zazwyczaj matki posyłają swoje córki na nauki do nas, a nie do ludzkich szkół, ale Ben nie wie, że zajmujemy się kształceniem dzieci, a twoja matka nie żyje. Takich dzieci nie ma dużo, więc robimy to wymiennie, ale...

- Zaraz! - Przerwała Liri, która właśnie położyła książki na szklanym stoliku i stała teraz obok niego z rękoma skrzyżowanymi na piersi - co to znaczy zauroczy? Jak? I czy to oznacza, że nigdy więcej nie zobaczę moich przyjaciół?

- Lamie mają dar rzucania uroków, mogą wmówić innym, co tylko chcą. Będziesz mogła się widywać z kim zechcesz, ale w szkole będą przekonani, że przepisałaś się do innej placówki - odparła Nina, wzruszając ramionami.

- Ja, ja nie wiem - powiedziała z Liri. Wcale nie była pewna czy chce okłamywać Lizzie i pewnie Vivien też musiałaby znać kłamstwo - Muszę to przemyśleć.

- Nie masz wyjścia, mała. Od jutra zaczynasz zajęcia. Rano dwie godziny treningu fizycznego, siła i szybkość. Później masz cztery godziny na czytanie książek i czerpanie wiedzy, a na koniec trzy godziny treningu zamiany w Meduzę i walki w tej postaci - Nina mówiła, jakby rozmawiały o deszczu, który uderzał w szklany dach oranżerii.

- Zamiany... w Meduzę? - Liriope nie była zachwycona taką perspektywą.

- Kiedyś musisz zacząć - przywódczyni Meduz wzruszyła ramionami, a potem zbiegła po schodkach i wyszła z biblioteki.

Liri została sama, kolejny szok tego dnia. W sumie mogła się tego spodziewać, w końcu jest MEDUZĄ, więc kiedyś musi się zmienić. Dziewczyna usiadła w bujanym fotelu i zaczęła się zastanawiać jak to możliwe, że pomieszczenie znajduje się na powierzchni ziemi, a wejście do klubu głęboko pod nią. Liri pomyślała, że to śmieszne, iż po jej głowie krążą takie mało znaczące pytania, a potem sięgnęła po "Bestiariusz Niny Slepkovsky".

Delikatnie otworzyła starą książkę i przejechała palcami po pierwszej stronie. Z opisu mówiącego o autorce wynikało, że Nina pochodzi z Rosji i to ze szlachetnej rodziny. Liriope zastanawiała się, co się stało z matką kobiety, ale była zbyt ciekawa, żeby dłużej nad tym rozmyślać, więc przekręciła stronę i zagłębiła się w lekturę. Pisali o jej matce. W końcu. Nareszcie. Coś o JEJ MATCE.

Notatka od autorki: Jest! W końcu nowy post : ) mam nadzieję, że się spodoba. Komentujcie, polecajcie, pomóżcie rozpowszechnić bloga! : ) W poniedziałek pojawi się nowa zakładka, a mianowicie BESTIARIUSZ NINY SLEPKOVSKY! Będziecie mogli przeczytać fragmenty książki, którą dostała Liriope. Do tej zakładki potwory będą dodawane pojedynczo, więc Bestiariusz będzie powstawał razem z opowiadaniem. : ) Miłej lektury! 


Skull. 

6 komentarzy:

  1. Cudownie ^^ rozdział jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział. Nie mogę się doczekać następnej części. ;) Wiesz kiedy mniej więcej go dodasz?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) obecnie pracuję nad postami do bestiariusza, chciałam je dodać w poniedziałek, ale wciąż zapominam ze szkoły notatek, które piszę na nudnych lekcjach ;/ Postaram się dodać nowy rozdział w tym tygodniu, ale nie mogę zagwarantować kiedy. Ostatnio brak mi weny :(

      Usuń
    2. Aha rozumiem. To trzymam kciuki byś jak najszybciej miała wenę. ;)

      Usuń